Święta u teściów czy u rodziców? I inne świąteczne kompromisy (rozmowa)

2012-12-20  |  + 0  |  Ocena: (głosy: 0)

Beata Mąkolska, Wellnessday.eu: Odwieczny problem młodych małżeństw: wigilia u teściów czy u nas? Jak rozwiązać te dylematy, gdy każde ciągnie do swojego, albo rodzicie są w pewnien sposób „niereformowalni”  w zakresie zmian? Warto chodzić na kompromisy?

Ekspert coach Małgorzata KrawczakMałgorzata Krawczak: Kompromisy świąteczne - historia stara jak świat. W tym czasie kompromisy są przykryte płaszczem uprzejmości i uległości. Nie jest to ani mądre, ani zdrowe. Dla młodych pomysł spędzenia Świąt tylko we dwoje, na egzotycznych wakacjach może być pociągający, a dla ich rodziców - może być całkowicie nie do zaakceptowania. Z kolei gdy młode małżeństwo spędza święta osobno - bo każde chce ze swoimi rodzicami, to nawet jeżeli będzie to ich szczery, wolny wybór - dla ich rodziców może oznaczać kryzys małżeństwa! Najgorzej, gdy  nie możemy się dogadać między sobą - być może wtedy warto zacząć robić własne zwyczaje, własne tradycje typu: Wigilia u nas, zapraszamy rodziców, kto przyjdzie świetnie, kto nie - trudno.

BM: Już widzę te okrzyki czytelniczek: „Ale jak to? To nie możliwe”, albo „Wszyscy się obrażą”.

Małgorzata Krawczak: Wiele par decyduje się dlatego na bycie na dwóch Wigiliach, bądź na spędzanie Wigilii jeden rok u jednych rodziców, drugi rok - u teściów. Dopóki zgadzamy się z tym obydwoje i realizujemy nasze założenia, może to być całkiem dobry układ.

BM: Znam taką parę - święta u jego rodziców, to tydzień z jego całą rodziną, kolejny rok i święta u jej rodziców - w pierwszy dzień świąt mąż każe się pakować i para jedzie do jego rodziny.

Małgorzata Krawczak: Jeżeli jedna ze stron ulegnie, nie wywiązuje się z zasad ustalonych, osoba która ulega, staje się słabszym ogniwem związku, rodzą się niedomówienia, wkrada się dysproporcja, tracimy szacunek. Prędzej czy później osłabi to związek. Jeżeli wyznaczamy zasady - trzymajmy się ich. Święta nie są po to by je spędzać w samochodzie - dlatego wszelkie wizyty warto zaplanować wcześniej i... nie zmieniać harmonogramu.

BM: A co jeżeli spotykamy się z oporem w stylu: „To być może moje ostatnie święta..”  - czyli szantaż emocjonalny w wykonaniu starszyzny rodzinnej?

Małgorzata Krawczak: Święta niestety są tym okresem, kiedy te spotkania rodzinne, teoretycznie oparte o miłość i zrozumienie, są przepełnione manipulacją i szantażem emocjonalnym. To sytuacja bardzo niezdrowa.  W takim przypadku jak mówisz, możemy jedynie uzmysłowić, że nie wiemy czy to są ostatnie święta czy nie - nikt z nas tego nie wie. Podeszły wiek nie oznacza jeszcze, że jutro nie będzie dziadków na tym świecie. Prawdopodobnie spotkamy się z oporem, obrażaniem się, wyrzutami... Pamiętajmy, że chociaż oczywiście starszym ludziom należy się szacunek, to NAM TEŻ należy się szacunek. Dlatego nawet osobom w podeszłym wieku należy odpowiadać asertywnie i nie ulegać szantażom emocjonalnym.

BM: Cały rok rozmawiamy niewiele, albo wcale, potem siadamy przy świątecznym stole i... właśnie - o czym tutaj rozmawiać?

Małgorzata Krawczak: Ja bym sobie życzyłam, abyśmy rozmawiali o nas, o ludziach , o uczuciach, wartościach...

BM: Dorośli najczęściej narzekają na politykę, albo sprowadzają rozmowy do opowiadania o pracy. To bezpieczne tereny, w których można sobie narzekać bez końca. Nie chcemy takich Świąt! Jakie inspirujące pytanie byś poleciła dorosłym?

Małgorzata Krawczak: Unikajmy tematów porównujących do siebie nawzajem, to nie czas aby ktoś miał się czuć gorszy. Także rozmawiajmy o wartościach, o tym jak się odnaleźć jako dobra matka, czy jako dobry ojciec.

BM: To też trudne pytania. Nie odpowiemy na nie szybko, wymagają przemyśleń.

Małgorzata Krawczak: I o to chodzi! Nie podawajmy recept, wejdźmy w temat głębiej, zapytajmy siebie za co się kochamy, jak tą miłość przekazujemy bliskim. Bezpiecznym terenem do rozmów są też wspomnienia - to taki neutralny grunt nie budzący najczęściej kontrowersji. Opowiadajmy o swojej młodości, dzieciństwie, pokazujmy młodemu pokoleniu, dzieciom, że każdy etap w życiu ma swoje problemy i wszystko można przejść. „Tradycyjne” tematy przy świątecznym stole, czyli polityka wymieszana z wszystkimi niedoskonałościami systemów, urzędów i tych rządzących, to tematy łatwe, bardzo emocjonalne, ogólnie dostępne i każdy chciałby wypaść w takiej dyskusji jako ekspert i autorytet. Niestety, kończy się to inaczej, ponieważ nie są to tematy nasze, tylko nam narzucone. Stajemy się ich uczestnikami, bo zamiast układać sobie życie, wciskamy się „pomiędzy” i swoją nieudolność zawsze możemy wytłumaczyć postępowaniem innych. Życie każdego z nas jest takie, jakie postanowimy, aby było. Jeżeli postanowię, że chcę innego życia, szybko okazuje się, że mogę, pod warunkiem, że biorę pełną odpowiedzialność za swoje działania. I ten warunek dla większości jest nie do zaakceptowania. A szkoda...

Rozmawiała: Beata Mąkolska

Cały wywiad dostępny na Wellnessday.eu

Ekspert:

Małgorzata Krawczak - certyfikowany coach, trener rozwoju emocjonalnego i motywacyjnego. Prowadzi warsztaty z zakresu relacji, asertywności, temperamentu i coaching indywidualny. (naturasukcesu.pl)

Oceń poradę: Przydatna Nie polecam

Komentarze

Zostaw komentarz:


Najnowsze porady