Jak przejść przez wszystkie trudności gdy żona zostawi ciebie dla innego?

rbrys  |   |  + 12  |  Ocena: (głosy: 0)
Niestety przysięga małżeńska nie jest w stanie uchronić związku przed rozpadem, a takie wydarzenie jak odejście żony z innym facetem z pewnością należy do najgorszych doświadczeń jakie mogą spotkać faceta. Stanowi to wielki wstrząs psychiczny i urazy, które mogą wpłynąć na długi czas na Twoje życie.

Sytuacje takie są zazwyczaj poprzedzone okresem pogarszających się stosunków w samym małżeństwie, oszukiwaniem i zdradzaniem za plecami. Jeżeli nic na to nie wskazuje - tym gorzej dla faceta, bo niespodzianka będzie tym bardziej przykra.

Co robić? Zacisnąć zęby, przejść przez wszystkie formalności, postarać się jak najszybciej otrząsnąć i żyć dalej szukając szczęścia gdzieś indziej.

Na samym początku nie ma co spodziewać się cudów - jeżeli kochałeś, to życie wyda się bez sensu, inaczej zaczniesz patrzeć na kobiety, związki, miłość a Twój stosunek do ludzi ulegnie zmianie.

Przede wszystkim dobrze jest zająć się sobą w taki sposób, aby nie ulegać czarnym myślom. Takie sprawy wymagają przeżucia, ale nie można pozwalać na to, aby się w nich pogrążać izolując od życia i innych ludzi.
Odszukaj dawnych znajomych, wyjdź do ludzi i postaraj się, abyś nie musiał zmagać się z tym samemu - najlepszym lekarstwem na ten ból jest kontakt z innymi ludźmi i znalezienie sobie sensownego zajęcia.
Przez jakiś czas na pewno będzie boleć, a wspomnienie o tym być może nigdy nie przestanie boleć. Przygotuj się na to, że przez jakiś czas będziesz miał najgorsze myśli i po prostu musisz przetrwać ten okres zdając sobie sprawę, że życie nie jest takie beznadziejne jak Ci się teraz wydaje i ten stan minie. Bardzo ważne jest, aby jak najszybciej odzykać trochę świadomości i samokontroli w tej rozpaczy.

Unikaj użalania się nad sobą - to, że żona odeszła z innym nie oznacza, że życie się skończyło, a ty jesteś beznadziejnym facetem, który jest gorszy od tego drugiego.
Związki nie są oparte na równaniach matematycznych - nie chodzi o szukanie tego najlepszego, nie ma w tym żadnych zasad, nietrudno o błąd, niektórych wyborów nikt nie jest w stanie zrozumieć (ileż kobiet decyzuje się na kompletnych kretynów - ale ponoć podobieństwa przyciągają).
Na świecie jest mnóstwo kobiet (więcej niż facetów!!!), wśród nich mnóstwo pięknych, interesujących, wiernych i ciekawych istot, a Ty właśnie wróciłeś na rynek i masz przed sobą perspektywy wspaniałych przeżyć towarzyszących nawiązywaniu znajomości z płcią przeciwną.

Może powiesz, że kochasz tylko ją - ale czy na pewno ją kochasz? Mówimy o kobiecie, która najwyraźniej tego uczucia nie odwzajemnia, zraniła Ciebie, sponiewierała i ulokowała swoje uczucia w innym facecie. Kochasz się w przekonaniu na jej temat, w przeszłości, z którą trudno Ci się rozstać, czymś co już nie istnieje, a powinieneś zająć się teraźniejszością i tym co Ciebie czeka.
Dalej twierdzisz, że ją kochasz? To pozwól jej być szczęśliwą, nie możesz od nikogo oczekiwać, aby kochał Ciebie na siłę. Może warto wyjść poza siebie i uświadomić sobie, że dla niej ta decyzja była też bardzo trudna i bolesna, może już długi czas czuła się nieszczęśliwa, być może sama obawia się przyszłości.

Każdy kto tkwi długo w związku ma duże problemy z wyobrażeniem sobie życia poza nim, do tego dochodzi gorycz porażki, brak wiary w możliwości innego ułożenia sobie życia, poczucie straty (tyle sił i lat zainwestowanych w ten związek), wstyd, brak wiary w siebie, utrata zaufania do ludzi - z tym będziesz musiał się zmierzyć i zdołać powrotem uwierzyć w siebie pamiętając, że te uczucia są skutkiem wstrząsu jaki przeżyłeś.

Rozpadowi związku zazwyczaj są winne obie strony, a czasami nikt nie jest winny - może pomimo wszystko nie byliście dla siebie stworzeni. Jedno nie powinno pozostawiać wątpliwości: to ona zawiodła, ona się nie sprawdziła, ona się poddała.
Często dochodzi do tego w sposób niezauważalny, drobnymi kroczkami przekraczane są pewne granice, rośnie zniechęcenie, nawarstwiają się dzielące sprawy, oboje pozwalacie aby uczucie między Wami wygasło - w pewnym momencie trudno jest przywrócić więź z drugą stroną, a dalszy związek jest męczarnią dla jednej lub obu stron.

W sensie finansowym i prawnym zrób na początku tyle ile konieczne aby zabezpieczyć swoje prawa. Jeżeli nie masz rozdzielności majątkowej, to pamiętaj, że do momentu orzeczenia rozwodu wszystko co kupisz będzie podlegało podziałowi. Warto jak najszybciej zamieszkać oddzielnie - szybciej dojdziesz do siebie i unikniesz wielu niepotrzebnych starć i nic nie wnoszących dyskusji. Jeżeli chesz dowiedzieć się czegoś więcej odnośnie jej decyzji, to postaraj się o to, aby emocje nie wzięły nad Tobą górę, bo na początku z pewnością trudno będzie Tobie powstrzymać się od emocjonalnego bełkotu.

Rozwód w polskich warunkach niestety potrafi się przeciągać, tym bardziej jeżeli chcesz doprowadzić do orzeczenia o winie żony. Trudno może być zrezygnować z mszczenia się na żonie na wszelkie sposoby, ale warto rozważyć, czy dogadanie się w paru sprawach i rozwód bez orzekania winy nie będą stanowić lepszego rozwiązania pozwalającego na szybsze zakończenie tego przykrego rozdziału w życiu.

Jeżeli zbiera Ciebie na zemstę to przemyśl parę spraw:
- chęć zemsty nigdy nie prowadzi do niczego dobrego, w ten sposób marnujesz swój czas, zdrowie i możesz pchnąć się w gorsze problemy,
- zemstą niczego nie osiągniesz (satysfakcja jest pozorna),
- czy nie dosyć Twoja żona Ciebie kosztowała żebyś miał jeszcze marnować swoje życie na nią,
- życie zemstą pogłębi i wydłuży w czasie Twój dołek psychiczny,
- im szybciej pogodzisz się z zainstniałą sytuacją tym lepiej dla Ciebie.

Po wszystkim warto przeanalizować swój związek i wyciągnąć naukę na przyszłość. Co poszło nie tak? W jaki sposób Ty się do tego przyczyniłeś? Jakich cech chciałbyś unikać u kobiety?

Po takim przeżyciu wejście w nowy normalny związek może być dosyć trudne i wymagać czasu - lepiej nie wchodzić od razu w poważny związek - wyluzuj, poszalej, naciesz się odzyskanym kawalerstwem. W przeciwnym wypadku grozi Ci wpakowanie się w kolejny nieudany związek, co gorsza tym razem to Ty możesz być tym który skrzywdzi drugą osobę - budowanie związków pod wpływem rozpaczliwego szukania bliskości i dowartościowania nie jest dobrą podstawą.

Nie pozwalaj jednak, aby mimochodem mścić się na innych kobietach za swoją żonę i mierzyć wszystkie jedną miarą - nie jest to uczciwe podejście, łatwo możesz zranić niewinne osoby, a czasami możesz stracić możliwość poznania naprawdę wspaniałej kobiety.

Kwestie prawne oraz co z dziećmi po rozwodzie to już temat na kolejne porady.

A na podsumowanie: ludzie nie są doskonali i łatwo zostać przez kogoś zranionym. A to właśnie kontakty z innymi dają nam najwięcej szczęścia - jesteśmy zwierzętami stadnymi. Miłość czyni nas kompletnie bezbronnymi i stanowi wielkie ryzyko - tak łatwo jest zostać zranionym. Ale to już cała ludzkość przerabia od początku dziejów i wnioski są te same: lepiej kochać i zostać zranionym, niż nigdy nie przeżyć miłości.
Ze swoją (eks) żoną też na pewno przeżyłeś wiele wspaniałych chwil. Może było warto?

Oceń poradę: Przydatna Nie polecam

Komentarze

Zostaw komentarz:


Liczba komentarzy: 12
~blf | 2016-12-11 13:23
dobrze, prosto napisane. Kawa na ławę. Trywialne zdania niosące jednak fundamentalne prawdy. I to prawdy z którymi najtrudniej się pogodzić. Od 4 miesięcy wiem że nasze małżeństwo jest katastrofą. 18 lat związku, 17 lat małżeństwa, planowane dzieci, wielka miłość najpierw, potem proza życia. Moja absolutna wierność i oddanie, tyranie na dom, oczywiście kosztem uroków codzienności z nią, ale to było jakby wstępnie uzgodnione, to było elementem umowy i kompromisu. Kilkanaście lat zwykłego bycia razem, i ostatnie miesiące w których musiałem zmierzyć się z paniką, że mnie też to dotyczy, że moja dobra, oddana, opiekuńcza Ania cierpiała przez lata, czuła się osaczona i izolowana od świata, i że od kilku miesięcy robi wszystko na co ma ochotę- i to jeszcze nic, ale: nie widzi już we mnie dalej partnera. Bo ja wybaczyć mógłbym bardzo wiele. Tyle że ona nie chce bym wybaczył....To się mogło zdarzyć każdemu tylko nie mi, każda by mogła, tylko nie ona. Przebudzenie się jest koszmarne. Przebudzenie boli bardziej niż zdrada (w końcu nasze życie intymne od dawna leżało w gruzach, to jeszcze można przeboleć, szukanie przez kobietę szczęścia z innymi). A najbardziej przeraża wizja dalszego życia bez niej. Nie mam ani 25 lat by zaczynać wszystko od nowa, ani 60 by już móc spokojnie czekać na śmierć. Mam 44 lata, moje serce i mój mózg wrośnięte w Anię, miliony wspomnień, każda moja aktywność i każde zainteresowanie jakoś wiąże się z nią. I jednak - nie udało się. Wieloletnia stabilizacja, przyjaźń, dbanie o dom....To za mało. Nie ma nic na zawsze. I każda taka historia jest tak żałośnie trywialna, tym bardziej żałośnie, że każdy z nas przeżywa ją jako jakiś kosmiczny spektakl. A to jest po prostu kubek gówna do przełknięcia.
~zbynek | 2016-08-29 09:48
nasz związek wypalił sie po 23 latach w małżeństwa ....musiałem odejść ...ciężko mi z tym.
ps. dobry artykuł...
~blue | 2016-02-23 20:07
Dobre napisane
~Jasko | 2015-07-06 13:00
Pszeczytalem i troszke mnje podnioslo na duchu .Jak ktos to przezyl to wie jak jest cieszko.Nie mozemy sie podawac musimy myslec o pszyszlosci.Mam coreczke szesc latek najbardziej mi jest jej szkoda.
~zraniony | 2013-11-17 21:58
witam w moim przypadku żona 35 lat zostawia męża 18 leniego syna 12 letniego syna dla 20 latka to jest dopiero dziwne ale cóż prawdopodobnie sama musi się na tym przejechać bo wytlumaczyć nie można jej za cholere... dziwny jest ten świat..
~zz | 2013-10-23 10:10
U mnie jest jeszcze lepiej bo po 11 latach ( córka 10 lat) moja żona okazała się lesbą a to jest dopiero szok .
~piotr | 2012-08-27 13:17
Moja zona powiedziala ze chyba czuje cos do innego...przykra sprawa.Najgorsze jest to ze mamy 2 letnia corke i nie wyobrazam sobie rozstania z nia.Najbardziej mi przykro ze to ona przez to bedzie miec kiedys trudny okres w zyciu.Mam nadzieje ze odnajde siebie w tym wszystkim i nie zawiode swojego dziecka.Pozdrawiam
~Juli | 2012-05-27 15:47
Zgadzam się zemsta nic nie daje. Trzeba to po prostu przeżyć starając się zrozumieć, że tak bywa, że teraz jesteśmy mądrzejsi o to doświadczenie i będzie lepiej. Bardzo Wam tego życzę, a przy okazji sobie. Nie my pierwsi nie ostatni. Powodzenia
~aksza | 2012-04-11 11:39
witam.przeczytałam artykuł.nie podniósł mnie na duchu.jestem przed rozwodem.mąż odszedł do naście lat młodszej.cierpię jak wy.trzymajcie się.i pamiętajcie-kobieta czy mężczyzna-koszmar cierpienia taki sam
~andre | 2012-02-17 16:20
Witam jak już ktoś tutaj zauważył artykuł podnosi na duchu i daje parę prostych rad. właśnie przechodzę przez ten koszmar w moim życiu.Pozdrawiam.

Najnowsze porady