Zespół Otella - objawy i leczenie

Poradopedia.pl  |  2012-04-05  |  + 13  |  Ocena: (głosy: 0)

Zespół Otella to skrajna postać zazdrości partnerskiej, która często przybiera formę patologiczną. Określa się go również mianem obłędu zazdrości lub obłędu alkoholowego. Na tę przypadłość cierpią głównie mężczyźni - nałogowi alkoholicy.

Istotą Zespołu Otella są ciągłe, nachalne urojenia dotyczące niewierności partnerskiej. Osoba dotknięta tym rodzajem psychozy urojeniowej jest przekonana o zdradzie partnera i każdą sytuację lub zachowanie traktuje jako oznakę romansu. Przyczyny zachorowania na Zespół Otella mogą być różne, ale do najczęstszych należą: upojenie etanolem lub uzależnienie od alkoholu, a także zaburzenia osobowości cechujące się podejrzliwością, tendencją do noszenia urazu oraz nadmierną wrażliwością na porażki.

Objawy Zespołu Otella

  • przekonanie o tym, że partnerka ma romans;
  • przedstawianie absurdalnych dowodów zdrady - nieco inny uśmiech, niechęć do seksu, itp.;
  • bezustanne kłótnie i nieporozumienia między partnerami - wybuchy agresji, przemoc psychiczna i fizyczna (pijany alkoholik staje się niebezpieczny dla partnerki i jej rzekomych adoratorów);
  • zadręczanie partnerki ciągłymi pytaniami o wierność;
  • kontrolowanie każdego ruchu partnerki i żądanie wyjaśnień, np.: w przypadku kilkuminutowego spóźnienia z pracy;
  • instalowanie podsłuchu w domu, wynajmowanie detektywów, ukrywanie się za budynkami lub drzewami, itp.;
  • urojenia prześladowcze - chory zaczyna wierzyć, że partnerka wraz ze swoim kochankiem może zagrażać jego życiu.

Leczenie Zespołu Otella

Choroba ta należy do przewlekłych psychoz alkoholowych - nie ustępuje łatwo, a nie leczona w ogóle można trwać do końca życia. Leczenie Zespołu Otella opiera się głównie na farmakologii i odstawieniu alkoholu. Rozpoczęcie i kontynuowanie terapii jest często niemożliwe ze względu na samo uzależnienie, jak i brak krytycyzmu chorego - nałogowy alkoholik nie będzie dbał o regularne przyjmowanie lekarstw, a rzekome zdrady i emocje z nimi związane, będzie traktował jako pretekst do częstszego sięgania po alkohol.

Osoba dotknięta Zespołem Otella, często nie chce podjąć leczenia tłumacząc, że jest zdrowa. Dlatego w niektórych przypadkach, leczenie wynika z nakazu sądowego - zdarza się tak głównie wtedy, gdy chory zaczyna stwarzać zagrożenie dla partnerki, dopuszczając się aktów przemocy wobec niej i innych osób. Remisja choroby (czyli okres, w którym wszystkie objawy się wyciszają, a pacjent czuje się dobrze i może normalnie funkcjonować) skłania paranoika do odstawienia leków, a to z kolei prowadzi do nawrotu psychozy. Jakby tego było mało, chory jest przekonany, że wszyscy są przeciwko niemu.

Zazdrość, która towarzyszy alkoholizmowi, ale nie wynika z Zespołu Otella mija zwykle, gdy chory utrzymuje abstynencję, poddaje się terapii i wykazuje chęć naprawy więzi z partnerką.

Oceń poradę: Przydatna Nie polecam

Komentarze

Zostaw komentarz:


Liczba komentarzy: 13
~Otelka | 2013-12-17 22:55
Mój mąż cierpi na Otella od paru miesięcy, na początku myślałam że to tylko taka chwilowa sprawa, jakże się myliłam. Mąż sugerował mi zdradę, prosił o przyznanie się do niej, zadawał to pytanie prawie przez cały dzień. Na powitanie zaraz po przebudzeniu, słodki buziak na miły dzień i zestaw pytań o przyznanie się do zdrady, kilku godzinne zapewnianie o niewinności i odpieranie "ataku" i tak, rano, do południa, po południu, podwieczór, wieczorem, w nocy i znowu nad ranem i rano i tak ciągle i ciągle i ciągle. Raz dziennie o dowolnie wybranej przez męża porze rozmowy o zdradzie, przy tym bardzo niska samoocena i poczucie własnej wartości. Nawet wymyślona przeze mnie zdrada dla świętego spokoju nic nie dała.Po pierwsze dlatego że gryzło mnie sumienie że to zrobiłam wbrew swoim zasadom, a po drugie że mąż odebrał to jako sygnał że robiłam nie raz ale przez całe życie. Zostałam seksocholiczką i kazała mi się leczyć. Poszłam to psycholożki po poradę i tam się dowiedziałam że to mąż ma zespół Otella. Mąż też zaczął chodzić na terapię, nawet się przestraszył i próbował sobie z tym radzić, ale potem już mu się nie chciało bo uznał że nic mu sie jest i nie ma z tym problemu. Dodam że mój mąż nie pije alkoholu, nie wyzywa, robi to raczej z uśmiechem na twarzy w dość spokojny sposób, ale zdarza mu się obrażąć i denerwować. Zaczął sprawdzać, telefon, komputer, żądał badań ginekologicznych ( bo może mam jakąś chorobę weneryczną) włosy w moim samochodzie na tylnym siedzeniu i wreszcie zaczął rozpowiadać wsród znajomych że się puszczam z naszym kolegą i jeszcze wiele innych oszczerstw na mój temat. Jedyne wyjście to leki i terapia u psychiatry, ale mój mąż już tego nie zrobi -"bo jemu nic nie jest i wariata nie da z siebie zrobić". Tak tęśknię za nim.To wspaniały, wartościowy człowiek, tata i najcudowniejszy mąż tylko MÓJ. Coś mu się stało, coś mi go zabrała po ponad dwudziestu latach małżeństwa. Modlę się aby BÓG pomógł mi go odzyskać. Długa droga przede mną, potrzebuję siły aby pokonać Otella. Życzę innym aby mięli dużo wiary.
~GLIGLAŁKA | 2013-11-21 11:28
Witam na forum,przezyłam z mezczyzna z zespołem otella 28 lat,wiecie wszyscy jak wyglada zycie u boku takiego człowieka,Po 28 latach zdecydowałam sie na rozwod i nie załuje.Bedac 3 lata po rozwodzie dowiedziałam sie ze moj ex ma 31 letnia corke z pozamałzenstwa,ktora podała go do sadu o ustalenie ojcostwa,Tak ze to ex,zdradził juz po 2 latach małzenstwa i pozwolił mi zyc w takim koszmarze przez 28 lat.,Problem jest taki ,spotkałam meszczyzne ktorego pokochałam jestesmy w zwiazku 2 lata,ale co sie okazuje i czego panicznie sie boje,Okazuje sie ze jest tez zazdrosny ,jego wymyslania ,,poderzenia itp.po prostu ten meszczyzna ma zwiazek z choroba otella ...te same obiawy co w pierwszym zwiazku ,tylko w pierwszym zwiazku ekx,był alkoholikiem,.Ten partner tez nie stroni od picia ,ale robi to w sposob inny nie zapijajac do konca ,ale nie ma dnia bez alkoholu,Nadmieniam iz zrobił to samo po prostu zdradził i obłudnie kłamiac ze nie,a ja mam dowody w telefonie,Byłam na tyle uczciwa ze poinformowałam ta druga osobe ,kim ten człowiek jest,ale ona nie bardzo chce uwierzyc w moje słowa,Wykryłam,iz prowadził dwa zycia kłamiac do konca.Mnie i Szanowana tak ta pani sie nazwała..Zal mi tej drugiej osoby ale to juz jej problem,dosc juz na sam poczatek zafundował jej kłopotow rodzinnych,nie mieszka w własnym domu,widocznie zauroczenie,Rozgryzłam tego człowieka,Radze wszystkim kobietom ,uciekajcie od takich Drani,to podli Klamcy,Oszusci. z powazaniem GLIGLAŁKA.2013.11.21.
~andrzej lat56 | 2013-05-25 19:30
moja żona w 1986 roku wychodziła na przepustki z kolegą z pracy pojechałem spytałem się kierownika dlaczego tak mało zarabia żona pana wychodzi na przepustki 11razy po mojej wizycie natychmiast się zwolnili na wczasach też były cyrki wtedy nasze dzieci były małe szkoda mnie ich było pozostawić był spokój zresztą pracowałem dzień dla dobra rodziny .pojechałem w 2012 roku do zakopanego gdzie była żona z córką na stoku zobaczyłem dziwne zdarzenie .po powrocie z zimowiska zacząłem baczniej się przyglądać pewnym sprawom bez szpiegowania .w lato 2012 roku zaglądała w oczy facetom w wieku około 40 lat też dziwne rzeczy miała przekwitanie dostała szału wiadomo czego. pamiętajcie koleżanki waszych żon przyjaciółek mogą je kryć perfidne baby w2012 roku posądziła mnie o chorobę otello .w2013 roku na zimowisku piła z zięciem do rana 6 dni tylko oni wiedzą do której my dawno spaliśmy zwróciłem uwagę to oskarżyli mnie o to że podejrzewam ich że kręcą razem .najlepszą obroną jest atak alkoholu nie piję .tak dziećmi pokierowała że jestem wrogiem dla nich jakie jest wasze zdanie czy miałem rację nadmieniam że po wydarzeniu w 2012 roku puściła mnie psychika proszę o komentarz andrzej
~DDA | 2013-03-28 20:48
Witam wszystkich. Piszę z mojego "domu".. ojciec jest alkoholikiem, uzależniony jest od tabletek nasennych i też ma [tak podejrzewam] zespół Otella. Sprawdza mamie non stop telefon chowa go, wyłącza...Wyzywa Ją, znęca się psychicznie... Raz poszedł za mamą do kościoła, wszedł, zobaczył, że siedzi i wyszedł. Wmawia Nam, że to nasza wina, że to my robimy z niego wariata. Grozi Nam, że jak ktoś się o tym dowie to wszystkich Nas pozabija...Moja młodsza siostra chodzi do psychologa.. Wizyty nic nie pomagają... Boję się, że popadnie w depresje... Mama ma dopiero ustalony pierwszy termin do psychologa... Nic nie trzyma Nas przy życiu. Nie chce Nam się wracać do tego "domu" z pracy, ze szkoły... zaczynamy się izolować od świata... Zgłoszona jest ta sprawa do ośrodka interwencji kryzysowej. Ma przyjść jakieś wezwanie do taty na stawienie się do gminnego ośrodka rozwiązywania problemów alkoholowych. Boję się momentu, gdy ten list trafi do rąk ojca...Jeżeli będzie Nas chciał zabić to zrobi to nawet i bez tego wezwania... Ma mieć jeszcze założoną niebieską kartę... Ja wogóle nie widzę w tym wszystkim sensu, nic i nikt Nam nie pomoże. Żyć z takim ciężarem? To wogóle nazywa się ŻYCIEM????
~otello | 2013-02-19 17:04
moją żonę 18 lat temu wyciągnąłem z łóżka kolegi z pracy po dość długim śledztwie które miało znamiona otella czyli chowanie się po krzakach itp ale inaczej sie nie da....... zazdrość o partnerkę powoduje takie zachowania zbieżne z opisem kompleksu otella....... potem był płacz mój nie jej i prośby by tego więcej nie robiła ..... odpusciła na jakiś czas potem wyjazd na wczasy rehabilitacyjne z drugim kolegą z pracy który akurat miał kłopoty w domu jak mi po jakimś czsie powiedziała jego zosia miała romans potem kolejny wyjazd tym razem już wcześniej mi powiedziała że rysiek ma piekło w domu i sie rozwodzi oczywiście od początku małżeństwa udawana oziebłość seksualna musiałem walczyć o każdy stosunek ........ starałem sie byc tolerancyjny wkońcu ludzie sie zdradzają musi być wymiana materiału genetycznego by zachować gatunek (TO CZYSTA GENETYKA)co 7my facet w polsce wychowuje nieświadomie nieswoje dziecko a pewna pani doktor z anglii odkryła nawet gen zdrady u kobiet który podobno uaktywnia sie co 6 lat i wtedy sa gotowe do seksu z innymi partnerami ja postanowiłem to sprawdzić miałem 35 lat i w domu zone która mi udzielała jak byłem grzeczny raz na 3 tygodnie lub półtora miesiąca i ........na 7 podejść jedna mi odmówiła czyli wykonałem norme bo w polsce kobiety przyznają się do 4 a mężczyźni do 6 zdrad była wdowa i młoda meżatka dwa miesiące po ślubie z jedną mężatką żyłem regularnie dwa lata podziwiam kobiety za szybkość wkładania majtek w sytuacji gdy prawie nakrył nas jej mąż ....... znienawidziłem kobiety odpuściłem miałem nadzieję że moja żona też ......więć jakież było moje zdziwienie gdy młody człowiek w banku zaczął robić mi trudności w załatwieniu kredytu chodziłem tam z żoną i myślę sobie pewnie chce jakąś działkę za szybkie załatwienie a tu niespodzianka moja stara musiała mu nieźle puszczać oko bo gnojek zaproponował wprost że jak się spotka z moją żoną sam na sam to kredyt będzie pieronem ..... myślałem że biurko na niego wywalę taki byłem wściekły miała przecież już czterdziestkę ....kredyt dostałem w innym banku incydent poszedł w niepamięć ....mieliśmy przecież dom ogród i psa spełniłem jej marzenie musi być wdzięczna - czytaj wierna ale co to moja żona wpadła w deprechę mówi mi o myślach samobójczych pocieszam ją oczywiście że damy rade dom jest stary ale ja będę pracował ile sie da by go szybko wyremontować i wiecie co .... odwdzięczyła mi się podrywając przedstawiciela handlowego z pobliskiej galerii a ja przez dwa lata nie mogłem zatrybić tak byłem skołowany pracą zawodową i pracą koło domu ..... w końcu załapałem roztrząsłem się bo ją kochałem i wydawało mi się że tak wiele dla niej zrobiłem i mamy już prawie pięćdziesiąt lat mogła by być tylko dla mnie cholera ale NIE ona dostała szału szału macicy spotykała się z facetem poznanym na kolejnej rechabilitacji i przedstawicielem handlowym i w pracy jeszcze załapał się kolega gdy ją wziąłem na wakacje nie spuszczała oczu z młodych chłopaczków potrafiła tak się zapomnieć że w mojej obecności podczas zakupów podchodziła do przystojnych facetów zwróciłem uwagę bo zupełnie bezzsensownie chodziliśny po sklepie tam i zpowrotem i co reszta to już czysty otello podpiałem starałem się ją złapać ale oprócz poszlak nic nie miałem była sprytna sprowokowała wybuch agresji z moje strony obdukcja i wizyta u psychiatry i tak zostałem OTELLEM co oczywiście będzie miało wpływ na wyrok sądu rodzinnego przy sprawie rozwodowej W TEN SPOSÓB KOBIETA KTÓRĄ KOCHAŁEM PO 30 LATACH ZNISZCZYŁA MNIE PSYCHICZNIE FIZYCZNIE I FINANSOWO ....... obyście mieli więcej szceścia
~gość | 2013-01-24 08:58
mam objawy otella i chyba trudno mi się do tego przyznać nie nadużywam alkoholu i na razie niema przemocy ale mam myśli samobójcze i chorobliwą zazdrość moja żona ma tego dość jest na skraju nerwicy nie może mi pomóc bo nie wie jak .Proszę o jakieś porady lub jakieś wskazówki jak z tym walczyć piszcie na czarnypirat@vp.pl dzięki bardzo
~drplolski@autograf.pl | 2012-12-26 02:17
podejzewam u mnie zespol otella wszystko sie zgadza tylko ze ja jestem malo pijacym czlowiekiem to jest okolo raz na 3 miesiace nie raz dluzej i u mnie wzielo sie to po zakonczonym 4 letnim zwiasku z przyczyny zdrady mojej partnerki z najlebszym przyjacielem podczas gdy ja bylem w stanie krytycznym w szpitalu po tym wszystkie moje zwiaski konczyly sie w sposub taki ze mialem jazdy ze moja partnerka kogos ma ze mnie zdradza a wiekszosci przypadkow tak nie bylo podczas tak zwanej furi bylem agresywny i mialem juz tez mysli samobujcze prosze o odpowiedz na moje pytanie i jaka kolwiek pomoc <prosze pisac na maila drplolski@autograf.pl> z gory dziekuje
~Jula | 2012-10-23 10:33
Witam wszystkich!

Moj ojciec cierpi na zespół Otella- spożywanie alkoholu+ osobowość paranoidalna doprowadziły go do tej choroby.Od wielu lat przejawiał pewne symptomy ( spisywanie liczników w aucie mamy itp). Kulminacja nastąpiła rok temu: podsłuchy, kamery w domu, ciągle podejrzenia, obsurdalne zarzuty, wiele kochanków. Ojciec gdy miał jeszcze zachowany krytycyzm był u 2 psychiatrów, postawili diagnoze, która ojciec oczywiście podważył ( " nagadaliście lekarzom"), nie wykupił przepisanych leków. Obecnie nie utrzymuje kontaktów z dziećmi, żoną (. Moja mama ( byli małżeństwem ponad 30 lat) zapisała sie na terapię ( wszyscy którzy żyja z otellem absolutnie tego potrzebują aby wiedzieć jak z nim postępować i nabrać sił i wiary aby się od Otella uwolnić) złożyła pozew o rozwód ( decyzja nie była prosta, ale mama zrozumiała że ojciec się nie zmieni a wręcz z upływem czasu będzie coraz gorzej). Decyzja tez nie byłą prosta z jednego powodu: moja mama nie pracuje ( ojciec zawsze twierdził że zarabia tyle że takiej potrzeby nie ma ). Powiem z własnego doświadczenia i obserwacji nad ojcem: w 99.9% zespół Otella jest choroba nieuleczalną, kolejne obietnice Otella o zmianie mają na celu zatrzymanie kobiety i tak często niepewnej siebie i zakompleksionej.Kobiety nie wierzcie swoim Otellom.I uciekajcie , nieważne jaka macie sytuacje -zawsze znajdzie sie rozwiązanie a życie macie tylko jedno!!!! Zapiszcie sie na terapię, poszukajcie prawników którzy często bezpłatnie działaja przy insntytucjach pomagających ofiarom przemocy. Jeśli jesteście bezrobotne a mężowie pracują dążcie do rozwodu z orzeczeniem jego winy a tym samym możecie domagać się alimentów na własne utrzymanie. Nie chcę odbierać nikomu nadzieji ale jeśli chcecie dać swojemu Otellu szanse , postawcie warunki i określcie czas jaki mu dajecie na zmianę ( oby to nie było 10 lat). Jeśli nic się nie zmieni ratujcie swoje życie, dzieci, rodzinę. Pamiętajcie: PO KAŻDEJ BURZY ZAWSZE WYCHODZI SŁOŃCE!!!
~melisa | 2012-08-05 19:01
Życie z otellem to koszmar. Już prawie 3 lata jestem na "huśtawce" i końca nie widać. Jesteśmy 40 lat po ślubie, a ja coraz częściej myślę, że zmarnowałam życie i w końcu powinnam się rozstać.
Pomimo sprawy o znęcanie i wyroku w zawieszeniu robi to dalej, a po dwóch trzech dniach zachowuje się jakby nic się nie stało, bez słowa przepraszam... A ja staję się jak góra lodu; bo ileż razy można przechodzić do normalności i udawać, że nic się nie stało, gdy tak naprawdę bronię się by nie zwariować. Proszę, aby odezwał się ktoś, kto poradził sobie z takim problemem. Każdy dzień życia w takim związku niszczy zdrowie fizyczne i psychiczne. Dlaczego tak trudno zdecydować się na rozstanie?
~zuza | 2012-05-12 22:02
proszę was o pomoc
wiem,że mój mąż cierpi na zespół OTELLA,gdy wyjechał do pracy do Anglii myślałam,że coś się
zmieni,że poczuje jak mu źle bez nas(mnie i córki),że poczuje co traci,że nie będzie już więcej awantur o to,że przyszłam z pracy 15 min. później,że nie spałam z każdym robotnikiem, który remontował nasze mieszkanie,że z żadnym z szefów nie spałam,aby zostać kierownikiem,że
włosy mógł mi potargać wiatr lub założony kaptur a nie kochanek.
Nie ma cie pojęcia jak się myliłam !
Teraz mam awantury przez telefon lub skeyjpa.Za każdym razem pyta się kto jest w domu bo słyszy
odgłosy, nie ważne że chodzi włączona pralka- nie to nie pralka,córka idzie do łazienki to każe jej
się odezwać, skieruję oczy w dół, w górę lub w bok to oznacza,że patrzę na kochanka który się
ukrywa lub czołga po podłodze aby nie objęła go kamera, wychodzę z psem na spacer to tylko fikcja bo przecież poszłam się p......... .Przeraziło mnie to,że włącza komórkę np. nocą gdy
jesteśmy razem aby nagrać, czy jak on śpi to ktoś przychodzi w nocy do mnie.Większość
naszych rozmów przez skeypa jest przez niego nagrywana, aby móc później je przeanalizować.
Jedno z takich nagrań mi przesłał, bo miało stanowić dowód na moją zdradę i obłudę, a zobaczyłam człowieka, który w wirze zazdrości zwraca się do tz. mojego kochanka ,żeby wyp.....
z mieszkania bo to nie jest jego dom,żeby mu się pokazał do kamery a nie chował po kątach.
I mówił to wszystko do pustych ścian.
Nie wiem co robić, bo wiem że mąż mnie kocha ja kocham jego (jesteśmy małżeństwem już 20 lat i mamy 14 córkę) ale jestem już bardzo zmęczona,czasami nie chce mi się żyć.W ostatniej kłótni wykrzyczałam co o nim myślę, że jest ostatnią szują bo chce porzucić mnie i córkę,jeszcze w takim momencie gdy potrzebuję od niego wsparcia duchowego i finansowego bo straciłam pracę i nie mam środków do życia.A o rozwodzie z mojej winy może nadal tylko śnić i tym usprawiedliwiać swoje picie.Ale to jest jednego dnia a za dwa kolejne mówi mi jak bardzo nas kocha i tęsni,że zrobi dla rodziny wszystko.Ja już nie wiem co jest prawdą a kłamstwem.Myślałam o wyjeździe do niego i tam zamieszkaniu,ale czy wtedy coś się zmieni? poza tym córka bardzo się od niego odsunęła i nie chce tam jechać, on z kolei ze względów finansowych nie chce wracać do kraju gdzie nie ma przyszłości dla nas na leprze życie. Plusem jest to że wyraził zgodę na pójście do terapeuty gdy przyjedzie w czerwcu, pod warunkiem, że oczywiście nie zmieni zdania.
Pani A dziękuję za radę jak sobie radzić z taką osobą spróbuję może mi się też uda!!!!