Jak otworzyć zamarznięte drzwi w samochodzie?

Iza_B  |  2010-12-08  |  + 2  |  Ocena: (głosy: 0)

Zimą możesz mieć problem nie tylko z jazdą po oblodzonych i ośnieżonych drogach, ale też z dostaniem się do własnego auta. No właśnie, co zrobić by w mroźne poranki ze spokojem wychodzić z domu i nie myśleć o zamarzniętych drzwiach samochodu?

Zamarznięty samochód

Przede wszystkim należy chuchać na zimne i w razie czego wychodzić z domu wcześniej niż zazwyczaj. Natura lubi płatać nam figla, dlatego warto zapewnić sobie czasową rezerwę i na spokojnie rozwiązać problem.

Jeśli Twoje (kierowcy) drzwi nie chcą się otworzyć, sprawdź pozostałe - być może dostaniesz się do środka przez drzwi pasażera lub nawet bagażnik. Następnie czym prędzej włącz ogrzewanie w samochodzie i spróbuj otwierać drzwi od wewnątrz, również przy użyciu odmrażacza do zamków.

Właśnie dlatego warto zaopatrzyć się przed zimą w odpowiednie produkty chemiczne, dzięki którym z łatwością otworzymy drzwi nawet przy dużych mrozach. Na rynku jest wiele środków tego typu, które skutecznie działają w bardzo niskich temperaturach, np.:

  • odmrażacz do zamków K2 Gerwazy (cena ok. 3 zł./50ml) przeznaczony do każdego rodzaju zamków, posiada substancje smarne i chroni zamek przed zamarzaniem;
  • odmrażacz do zamków Moje Auto (cena ok. 4,50 zł/50ml). Ten antykorozyjny preparat szybko odmrozi zamek i zapobiegnie jego ponownemu zamarznięciu;
  • odmrażacz do zamków Sonax (cena ok. 6 zł/15ml w aerozolu lub ok. 7 zł./50ml w płynie). Dzięki jego smarującym i konserwującym właściwościom skutecznie rozmrozimy zamki w samochodzie;
  • odmrażacz do zamków Lock De-Icer (cena ok. 10 zł./35ml). Nadaje się do wszystkich rodzajów zamków, pochłania wodę i jednocześnie smaruje wewnętrzny mechanizm zamka. Zapobiega również ponownemu zamarzaniu
  • czasem wystarczy posmarować zamki wazeliną kosmetyczną, np.: Ziaja (cena ok. 2 zł./30ml) lub techniczną, np.: wazeliną Toya w sprayu (cena ok. 10 zł./50ml), by ustrzec się przed takimi problemami

Ważne jest, abyś odmrażacz do zamków nosił przy sobie a nie pozostawiał go w samochodzie, bo wówczas okaże się bezużyteczny. Zapominalscy mogą wyposażyć się w odmrażacz np: w postaci breloczka (cena ok. 5 zł./12ml), który będzie na swoim miejscu wraz z kluczykami do samochodu.

Należy też pamiętać, by nie przesadzać z używaniem odmrażaczy. Substancje smarne i konserwujące zapobiegają ponownemu zamarzaniu zamków, dlatego nie ma sensu stosować ich zbyt często. Częste problemy z zamarzającymi zamkami może warto zgłosić fachowcom i udać się do warsztatu samochodowego.

Oprócz gotowych produktów możemy wypróbować prostsze metody, by uporać się z zamarzniętym zamkiem naszego auta, np.:

  • pomocna może okazać się zapalniczka. Podgrzewamy wówczas kluczyk i próbujemy włożyć go do zamka, powtarzamy tę czynność do momentu gdy lód wewnątrz mechanizmu stopnieje i zamek puści;
  • możemy również wykorzystać butelkę z gorącą wodą. Przykładając ją w okolice zamka może uda się stopić lód i dostać do środka pojazdu

Warto też pomyśleć o zabezpieczaniu samochodu przed zamarzaniem zamków i nie tylko, w inny sposób, np.: kupując specjalną ochronną plandekę czy pokrowiec zabezpieczający auto przed oblodzeniem, ośnieżeniem i mrozem. Tworzywa z jakich wykonane są te produkty odporne na niskie temperatury powietrza materiały, które nie przymarzają do auta i nie nasiąkają wodą. Świetnie zatem spiszą się w mroźne, zimowe dni. Jest to jednak dość spory wydatek; w zależności od producenta, jakości towaru, wymiarów plandeki a także przeznaczenia (samochód osobowy, Van, Jeep) ceny zakupu kształtują się w granicach od ok. 40 zł do ponad 200 zł.

Oceń poradę: Przydatna Nie polecam

Komentarze

Zostaw komentarz:


Liczba komentarzy: 2
~ding | 2012-12-21 15:22
Miałem problem z mechanizmem ryglującym we wszystkich drzwiach w aucie zaparkowanym pod blokiem. Dzień wcześniej auto w myjni, noc w chłodnym ale niemroźnym garażu i kilka godzin na zewnątrz, pod blokiem w temp. od -11 do -16. Zamek centralny próbował otwierać i miałem wrażenie że trochę odsuwa rygiel ale tylko na ok. 20% i wraca, a i to tylko w drzwiach kierowcy. W pozostałych pełna blokada - zamarznięte na amen. Silniczki wyją - ruchu rygla brak. Kluczyk wchodził swobodnie do wkładki zamka w drzwiach kierowcy i dawał się przekręcać o jakieś 10 stopni w lewo i 5 w prawo. Drzwi na całym obwodzie przymarznięte, lód tylko trzeszczał, kiedy napierałem. Poprosiłem o pomoc wujka Google i mojego kochanego Tatę, jak mi już inwencji zabrakło. Oto moja opinia na temat poszczególnych metod ratunkowych:
Termofor z wrzątkiem, torby foliowe, butelki z ciepłą wodą to dobry patent ale na lekki mrozek. Niewiele mi dał pomysł z płonącym dezodorantem albo lakierem do włosów jako źródłem ciepła (jeśli masz tylko jedno opakowanie, bo jeśli masz całą zgrzewkę do dyspozycji to szanse na sukces rosną). Odświeżacz powietrza w spreyu kompletnie się nie chciał palić. Był też odmrażacz do zamków, ale za mały pojemnik, żeby go użyć wzdłuż krawędzi drzwi. Było podgrzewanie kluczyka zapalniczką i kręcenie nim w tempie 2x na sekundę w sposób zdecydowany ale ostrożny przez godzinę, ogrzewanie okolic zamka, krawędzi drzwi i samych drzwi w połowie wysokości płomieniami dwóch świec, a właściwie jednym płomieniem z dwóch świec (dzielniejszy na wietrze). Lakier do włosów odpalałem zapalniczką psikając równolegle do drzwi (stale utrzymując jakieś 8 cm dystansu od blachy, żeby lakieru nie uszkodzić) trochę poniżej zamka (płomień szedł od krawędzi do połowy drzwi, więc solidnie, tylko gasł co kilkanaście sekund i taki standardowy pojemnik wysokości półlitrówki (ale nie pamiętam ile tam lakieru było) poszedł w 2-3 minuty (robiłem przerwy, żeby plastikowy przycisk dyspensera mi się nie zapalił), więc w tej temperaturze jeden spray do włosów niewiele pomógł. Potem butelki z gorącą kranówą przykładane do zamka i krawędzi drzwi, potem plastikowy kanister z nieco ochłodzonym inną wodą wrzątkiem i podwójna duża reklamówka z gorącą kranówą. Tata mi dzielnie pomagał, zaliczyliśmy kolejne dwie godziny walki ale tylko zmarzliśmy, a ja w ramach premii za nieuwagę zalałem sobie spodnie i buty tą niezauważalnie letnią już pod koniec wodą pokapującą z toreb. Nowe, grube, wyglądały solidnie -czemu miałyby być nieszczelne? Poczułem lód dopiero odchodząc od auta, bo nogawka coś chłodna, sztywna i chrzęści. Odpuściliśmy sobie do rana. Rano przyjechał prąd 220V z czterdziestometrowego kabla i drzwi puściły po 45 minutach grzania zamka i całych drzwi dookoła + blachy w połowie wysokości, dwiema suszarkami 1500 W i 2000 W oraz opalarką eletryczną chyba o mocy 1500 W z dyszą szczelinową. Dobrze jest osłonić od góry ogrzewany rejon. Ja robiłem to dłonią i przedramieniem i ciepłe powietrze utrzymywało się pod takim "daszkiem" odrobinę dłużej. W sumie od zauważenia problemu do jego usunięcia minęły cztery godziny - 3 pierwszego dnia i godzina następnego. Mam nadzieję, że wam pójdzie łatwiej. Ja po 30 minutach machania suszarkami rozważałem już wezwanie lawety i przewiezienie auta w jakieś ciepłe miejsce ale na szczęście suszarki i opalarka dały radę. Pozdrawiam.
~richuś | 2011-02-18 20:20
Gdy miałem fiaty i polonezy to często rozmrażałem zamki przez dotknięcie tego zamka całą dłonią. Po kilku próbach udawało się rozmrozić zamek i otworzyć drzwi. Polecam w awaryjnych sytuacjach.