Jak i gdzie można opatentować pomysł...??

ika19_91 | 2009-11-23 21:35
Mam pytanie... Czy ktoś wie jak i gdzie można opatentować grę (chodzi mi coś w stylu planszówek) i gdzie można sprzedać swój pomysł potem... u jakiegoś wydawcy gier...czy gdzie ;/ ??

Odpowiedzi na pytanie

Odpowiedz na pytanie:


Liczba odpowiedzi: 10
~heniek | 2010-01-15 19:47
mnie się wydaje że lepiej jest gdzieś swój projekt opublikować,np; w internecie, kiedyś ludzie próbowali w gazetach ale różne rzeczy się z tymi pomysłami działy, znikały i pojawiały się pod innym nazwiskiem jak moje humorki rysunkowe, według prawa to już jest zaklepane,co opublikowane, jeśli projekt jest bomba to pomysł już jest narażony że ktoś nas gdzieś wykiwa, byłem kiedyś w pewnym biurze technicznym od tych spraw, chciałem ulepszyć współpracę lampy błyskowej z aparatem foto, pomysł był nowatorski jak na tamte czasy, najpierw chciano mi pokazać jaki jestem malutki, taki dziadek tam był z miłą panią i ta pani szybciutko pisała na czym polega mój pomysł choć ją o to nie prasiłem, poszłem po poradę, a dziadek mi zaczął że on miał taki patent żeby każdy mógł widzieć przez lustrzankę bez ubierania okularów, ale mu się nie chce, tak se pieprzył, korekcję dla oka dla ludzi noszących okulary wprowadzono już w jednym z aparatów fot, z serii praktika, już w roku 63, ale skąd to taki dziadek ma wiedzieć w biurze patentów,no skąd ? ale ja im o swoim pomyśle, miałem swoją lampę błyskową z patentem, ale i tak nie rozumieli o co chodzi no bo skąd ? dostałem propozycję że dwóch panów inżynierów się dopisze do mojego pomysłu, jeden opracuje, drugi zrobi rysunek techniczny, ja im za to słono zapłacę, a drogo to wtedy wychodziło, za sprawdzenie czy już nie ma gdzieś takiego patentu, to ja się pytam czy sprawdzą na całym świecie czy tylko w Polsce, a oni że tylko w Polsce bo nie mają innej możliwości, dziadostwo, słyszałem że dawniej się zdarzało że jakiś powracający rolnik który był w Ameryce opatentował jakąś maszynę rolniczą w Polsce, jakąś glebogryzałkę czy coś, co było już gdzieś przeżytkiem ale myślałem że to żarty, a tu proszę, róbta co chceta, kiedyś czytałem w gazecie - Młody Technik - że jeśli jakiś patent robi oszczędności np. w przemyśle (wszysyko wtedy było państwowe) to należy się pomysłodawcy 2 procent zysku bez podatku przez rok czy dwa, nie pamiętam, ale już wtedy to były mrzonki, pomysłodawca musiał dopisać dwóch inżynierów, sam ponosił koszty w razię strat, dostawał zaliczkę na rozwój techniczny patentu, potem się okazywało że nie czytał co drobnym druczkiem, a tam pisało że to już zapłata, zyski zawyżane szły do panów inżynierów, znałem takiego elektryka co wyleciał z pracy bo umiał regenerować stare akumulatory, chciał to opatentować, ale wtedy pewien minister, niezły oszołom zresztą produkował akumulatory, tak że ten elektryk był jeszcze oskarżony o zużywanie nielegalnie prądu po godzinach pracy na swoje głupie experymenty, no ale dobrze mu tak, kto to próbuje opatentować coś w Polsce, trzeba mieć coś z deklem, tu wszyscy zarobią oprócz pomysłodawcy, czytałem jeden z formularzy dla tych co chcą zaklepać swój pomysł, pisze tam miedzy innymi że opatentują tylko urządzenia sprawdzone, czyli może być gledogryzałka sprowadzona Ameryki w latach sześdziesiątych,
a co z pomysłami nowatorskimi których nikt jeszcze nie widział, ten system co jest w Polsce to robi wszystko żeby pomysłodawcę zdołować, mój kolega raz miał pomysł, pracował w fabryce, musiał dopisać drugiego(gamonia) bo tylko prace zbiorowe miały siłę przebicia przez szufladę z pomocą flaszki - żeby w ciągu roku - teraz inny przypadek, do Edisina przyszedł młody wynalazca z pomysłem - młody człowieku, powiedział Edison, daj mi to, ja się mogę przebić przez maszynę biurokratyczną a potem podzielimy się zyskiem po połowie, daję ci na to słowo honoru, po jakimś czasie gdy patent był sprzedany młody człowiek przyszedł i pyta co z nim, a Edison mu mmówi ; - młody człowieku, w Ameryce słowo honoru to jest żart, musisz się jeszcze wiele nauczyć, i słusznie, jak ktoś głupi to niech się uczy, no ale miałem coś doradzić, ja też mam pomysł, bomba pomysł, może stać się tak popularny jak klamka, a wtedy nikt nie zapłaci, opatentować coś to jeszcze nic nie znaczy, ktoś przeciaż opatentował kamerę i potem jego bojówki z pałami atakowały filmowców kręcących filmy ale nic nie pomogło, patenty jdą w świat w podskokach, poatrzmy wokół, co jest w użytku, o kole nie wspomnę,żarówki samochody, samoloty, telewizory, możemy robić co chcemy, możemy opatemtować piosenkę,choć kiedyś był festiwal z mottem - piosenka nia zna granic ale ma, ktoś jakiś patriota opatentował piosenkę - czerwone maki na monte casino - i jest efekt, znikła, i wszystkie z znią filmy, gość co opatentował kałacha dostał dwa medale i teraz próbuje się upominać, po ponad pół wieku, ciekawe czy mu się uda, powiniec iść do Polskiego biura patentowego, naiwnością jest jak ktoś myśli że jak coś opatentuje to będzie nad tym panował, zarobi na tym kilku darmozjadów a my stracimy nerwy i majątek, ja tak myślę - trzeba opublikować swój pomysł na jakimś swoim darmowym blogu, nawet jak nikt tam nie zagląda, potem zrobić jakiś model ideowy z kartonu, plasteliny, z czegokolwiek tak jak się robi modele samolotów czy innych rzeczy, ze zdziwieniem stwierdziłem że większość ludzi nawet wykształconych nie ma wogóle wyobraźni, jak się im mówi swój bomba pomysł to słuchają i mówią - no tak to jasne, ale nie bardzo wiem o co chodzi, ja coś widać to widać, to też nie wystarczy, na lokomotywę ludzie długo mówili że to diabeł, nie ważne że ciągnęla wagony, ja też mam teraz bomba pomyśł, opublikuję go, będzie zaklepany, potem będę szukał producenta aparatu fotograficznego który chciałby to wprowadzić, niech on płaci za wdrożenie, zarwierdzenie, rysunki techniczne, znaki towarowe itp, jak przyjdę do niego z papierami z biura patentowego to nikt nie będzie ze mną chciał gadać bo tam już będą inni podopisywanj a ja będę biegał koło nich jako palant, jak pomysł nie zainteresuje producenta to na nic mi rachunki z biur patentowych, to błędna droga, żadne biuro nie skontaktuje mnie z nabywcami mojego patentu, to jest inna samotna droga ciernista, jak nie mamy swojego zakładu produkcyjnego to jest problem bo wchodzimy w różne oszukańcze układy albo dostaniemy jakąś sumkę to cieszmy się bo patent jak wyjdzie na światło dzienne to prawa autorskie rozmywają się, chyba że to będzie coś typu pepsi czy aspiryna, bo jak to będzie jakieś nawet bajeranckie urządzenie typu - wehikuł czasu, czy statek na marsa to efekt gówniany, jak już sprzedacie przepis to tylko raz, i cieszcie sie, i myślcie nad następnym, co to za wynalazca co nie ma pomysłów, dopiero za którymś tam razem wynalazcy potrafią zarobić na swoim patencie, za pierwszym razem to jest załamka, wynalazca tłumaczy komuś długo i zawile, a ktoś patrzy na niego jak na biednego zagubionego przygłupa, w Polsce każdego wynalazcę traktuje się jak głupka który chce udowodnić że nie jest głupkiem, nawet jak jego pomysł wypali to i tak patrzą na niego z góry ci lepsi co nie muszą nic udowadniać, mój kolega co coś opatentował to po jakimś czasie usłyszał przypadkiem o sobie pochwałę - a z takiej biednej rodziny ! no ale ktoś go docenił, tłumacząc to na polski należy rozumieć - i tak przygłup, powracając do mojek porady, zaklepać w internecie, wydrukowaś opis zdjęcia rysunki, co się da, jak ktoś będzie chciał to wykorzystać bez Waszej zgody to możecie go zaskarżyć, można na nim wtedy więcej zarobić niż na samym słabym czasem pomyśle, jeśli macie stos papierów z jakiegoś urzędu potentowego to nic Wam to nie pomoże, urząd palcem nie kiwnie, to dalej zabawa na nasz koszt ale już jesteśmy spłukani, data publikacji to mocny argument, gorzej jeśli w sądzie trzeba udowodnić że nasze biuro jest wiarygodne i spełnie wszystkie wymagania na światowym rynku że tak powiem, to tak jak byśmy chcieli udowodnić w sądzie że jakieś ministerstwo w Polsce działa zgodnie z konstytucją czy przepisami, albo choćby służba zdrowia, sami się obronimy szybciej, prościej i bezpieczniej, taniej, pamiętamy kto wynalazł telefo, ma pomnik, opatentował to w biurze, ale niedawno znaleziono rysunki innego wynalazcy który gdzieś je opublikował ale nie przebił się przez machinę biurokratyczną biur patentowych, i teraz racja jest po jego stronie, czasy się zmieniły, data publikacji to potęga, takie proste a cieszy, mój znajomy zrobił kiedyś fajny składany kajak który miaścił się w małej walizce, był ze sklejki ! wszystko tam było po rozłożeniu, ławeczka mały żagiel, stery, wiosło, kółko ratunkowe, różne bajery, na pawno nie nadawało się to do masowej produkcji, było za ładne, zbyt skomplikowane, elementy z giętej sklejki długo trzeba nagrzewać, nasączać, długo trwa składanie, klejenie, wszystko ręcznie, z zegarmistrzowską precyzją, ot taka sztuka dla sztuki, mówię mu - opatentuj to gdzieś, a on na to, raz od niego ktoś z rodziny zrobił bajerancką żaglóweczkę, miał to ktoś w gazecie opublikować, ale po długim czsie ukazało się zdjęcie podobnej pod innym nazwiskiem, pewno przypadek ale on się wkurzył, nie trzeba się wkurzać, na przykład Cyganie to sympatyczni ludzie, nie wkurzją się, są radośni, jak były jeszcze pochody pierwszomajowe to szli sobie z transparentem - tysiąclecie cygaństwa polskiego - dla nich wszystko było jasne proste i oczywiste, tak że jeszcze dam jadną radę - człowiek dobrze się czuje jak mu ktoś zaoferuję pomoc opiekę poradę ale to iluzja, droga zresztą, w Wenecji jest most weschtnięć pod którym przepływają gondole i zakochane parki które w nich pływają całują się szybko, mało kto wie że ten most kamienny który łączy dwa ponure budynki to służył do przeprowadzania skazańców na ścięie głowy, i tam sobie wzdychali po raz ostatni, to byli ludzie skazani za długi w urzędzie miejskim, wydrapał tam ktoś napis który jako trafny miał być wystawiony na zewnątrz dla przestrogi dla innych co do zaufania w interesach - panie Boże ! nie boję się moich wrogów, ze wszystkimi sobie poradzę, chroń mnie tylko
(powinieneś) przed tymi do których mam zaufanie - to tyle porad, jeśli mamy dobry pomysł i myślimy że ktoś się nim zachwycił i pragnie nam pomóż żebyśmy zrobili na nim karierę to jesteś godni za ten nasz entuziazm tylko kopa w dupę, i tym optymistycznym akcentem, kończę i pozdrawiam Heniek,,,
ps, zrobiłem patent w samochodzie, nie widać go, zapala w zimę zawsze moje stare dizle, i teraz lubię zimę,lubię jak gamonie kręca, szkoda że taki słaby mróz, co za szkoda !

1!
1






~sq | 2011-02-19 11:22
ty się lecz człowieku lepiej...
~micarus | 2011-04-14 20:52
wydaje mi sie, ze jest tu duzo racji, pozdrawiam autora
~kapski | 2011-05-21 23:44
tacy ludzie...
~Kamel | 2011-08-25 02:55
sam się lecz baranie dęty
~kyny | 2012-02-05 09:14
Mam pomysły teraz wiem którą drogą iść .
Dziękuje za pomoc.
Masz 100% procent racji o naszych urzędach patentowych.
Co myślsz o opatenowywaniu pomysłów w Anglii albo innych cywilizowanych miejscach?
~ada | 2012-01-31 15:38
jak i gdzie moge opatentowac słowo
~dugi | 2012-02-01 15:02
Z Edisonem to raczej prawda, to o Tesli powinniśmy się w szkole uczyć.
~dugi | 2012-02-01 15:08
Jeszcze tak na "grubym" marginesie- Jest ACTA, ratyfikowana, niby wielkiej krzywdy nam nie wyrządza, ale za rok ktoś kładzie patent na czerwony kolor. Nie chcę myśleć..............
~komoreczka1000 | 2012-04-05 05:38
ja wiem jakaa firma ci zaplaci nawet jak cos to komoreczka1000@gmail.com

Moge tez pomoc w jej ulepszeniu

Czy ktoś wie jak i gdzie można opatentować grę (chodzi mi coś w stylu planszówek-nie robie bo juz XXIwiek zajmuje sie grami RPG/MMORPG ITD)
Liczba odpowiedzi: 10

Powiązane porady

Znasz poradę w serwisie, która jest powiązana z zadanym pytaniem?

Mam poradę!