Ceny surowców pod presją. Jak sytuacja w rejonie Cieśniny Ormuz wpływa na branżę chemii budowlanej?
0 | Ocena:
(głosy: 0)Bliski Wschód ponownie znalazł się w centrum uwagi światowych rynków. Eskalacja konfliktu wokół Cieśniny Ormuz – jednego z najważniejszych szlaków transportowych ropy naftowej i gazu – powoduje wzrost cen surowców oraz zakłócenie globalnych łańcuchów dostaw. Jak ta sytuacja wpływa na producentów chemii budowlanej i jakie są możliwe scenariusze rozwoju?
Po krótkim okresie względnej stabilizacji, będącym efektem podpisanego 17 czerwca 2026 r. memorandum pomiędzy USA i Iranem, na początku lipca doszło do eskalacji konfliktu. W rezultacie przywrócono sankcje na irańską ropę, ograniczono ruch statków przez Cieśninę Ormuz, a rynek ponownie zaczął uwzględniać ryzyko zakłóceń w światowym handlu surowcami. Sytuacja na Bliskim Wschodzie ma również bardzo duży wpływ na europejski przemysł chemiczny, a w efekcie na ceny produktów końcowych, takich jak farby, kleje i lakiery.
Dlaczego branża chemii budowlanej odczuwa skutki konfliktu?
Choć producenci farb i klejów nie kupują bezpośrednio ropy naftowej, ich działalność jest silnie uzależniona od rynku petrochemicznego. Sytuacja w rejonie Cieśniny Ormuz wpływa zarówno na koszty produkcji, jak i na dostępność frachtu, ubezpieczeń, terminów dostaw i zapasów bezpieczeństwa. Mechanizm ten działa wielotorowo:
· ryzyko logistyczne i koszty transportu: według danych agencji Reuters[1], składki ubezpieczenia od ryzyka wojennego wzrosły z poziomu około 0,2-0,25% wartości statku do nawet 3%, co dla tankowców o wartości 200-300 mln dolarów oznacza wielomilionowe koszty dodatkowe. Są one następnie przenoszone na stawki frachtowe, ceny transportu i czas jego realizacji,
· ceny energii i komponentów: gdy rosną koszty ropy i gazu, presja kosztowa przechodzi na etylen, propylen, benzen, toluen, ksyleny, metanol i ich pochodne, co oznacza większość zmienność kosztów surowców stosowanych w produkcji farb, klejów i lakierów oraz opakowań tych wyrobów,
· dostępność surowców: nawet po ponownym otwarciu Cieśniny Ormuz priorytet w transporcie otrzymują ropa naftowa, paliwa i skroplony gaz ziemny (LNG), a następnie żywność i nawozy, podczas gdy chemikalia wracają do normalnego obrotu znacznie później. Oznacza to, że rynek produktów chemii budowlanej może normalizować się znacznie dłużej niż rynek energii,
· zachowanie klientów: w pierwszej fazie kryzysu pojawia się zjawisko pre-buying: klienci kupują szybciej i więcej, aby zabezpieczyć produkcję. Następnie następuje faza wstrzymania zakupów, bo odbiorcy konsumują zapasy i czekają na rozwój sytuacji na rynku,
· sytuacja europejskiego przemysłu chemicznego: z najnowszego raportu Cefic-Chemical Trends Report[2] wynika, że w pierwszym kwartale 2026 r. wykorzystanie mocy produkcyjnych w europejskim przemyśle chemicznym wyniosło zaledwie 74,3%, podczas gdy średnia wieloletnia przekracza 81%. W tym samym okresie produkcja chemikaliów spadła o 3,2% rok do roku, a ceny gazu ziemnego w Europie pozostawały średnio 3,3 razy wyższe niż w Stanach Zjednoczonych. Oznacza to, że europejscy producenci już przed wybuchem obecnego kryzysu funkcjonowali przy znacznie wyższych kosztach niż ich globalni konkurenci.
Wpływ na rynek chemii budowlanej
Obecna sytuacja zwiększa przede wszystkim zmienność rynku surowców. – Producenci muszą liczyć się z wahaniami cen produktów petrochemicznych, większą niepewnością dostaw oraz utrudnionym planowaniem zakupów. Krótsza ważność ofert, ograniczona dostępność komponentów i wydłużające się terminy dostaw z Bliskiego Wschodu i Azji mogą utrzymywać się jeszcze przez kilka miesięcy, nawet po ustabilizowaniu sytuacji. Jednocześnie na rynku europejskim rośnie konkurencja ze strony dostawców z Chin – podkreśla Magdalena Chudziak, Managing Director w firmie KRAHN Chemie Polska i Członek Zarządu Polskiego Związku Producentów Farb i Klejów (PZPFK).
Dla odbiorców końcowych oznacza to ryzyko wyższych cen, dłuższego oczekiwania na dostawy i ograniczonej dostępności części produktów. Najbardziej narażone są wyroby o niskiej marży, natomiast w przypadku produktów specjalistycznych większym wyzwaniem może być dostępność odpowiednich surowców niż ich cena.
Utrzymujący się, stosunkowo słaby popyt w Europie częściowo ogranicza presję cenową, jednak nie eliminuje ryzyka zakłóceń w dostawach surowców zależnych od importu z Bliskiego Wschodu i Azji.
Trzy scenariusze dla rynku na najbliższe 6 miesięcy
Na bazie aktualnych informacji i danych rynkowych można wyróżnić trzy możliwe scenariusze rozwoju sytuacji od lipca br. do stycznia 2027 roku:
· scenariusz A: stopniowa stabilizacja sytuacji. W tym wariancie ceny ropy Brent mogłyby utrzymywać się w przedziale 70-80 dolarów za baryłkę, natomiast rynek petrochemikaliów potrzebowałby około sześciu miesięcy na stopniowy powrót do równowagi. Nawet wtedy utrzymałaby się jednak podwyższona premia logistyczna oraz wyższe koszty transportu do końca 2026 roku.
· scenariusz pośredni (B): częściowe funkcjonowanie Cieśniny Ormuz przy utrzymujących się incydentach militarnych oraz wysokich kosztach ubezpieczeń. W takim wariancie ceny ropy pozostawałyby w szerokim przedziale 70-90 dolarów za baryłkę, a przedsiębiorstwa musiałyby funkcjonować w warunkach podwyższonej zmienności cen surowców i ograniczonej przewidywalności dostaw.
· scenariusz C: najbardziej pesymistyczny wariant, który zakłada dalszą eskalację konfliktu i zamknięcie Cieśniny Ormuz. W takim przypadku ceny ropy mogłyby wzrosnąć nawet do 110-140 dolarów za baryłkę, a normalizacja rynku petrochemicznego mogłaby przesunąć się na drugą połowę 2027 roku. Oznaczałoby to utrzymującą się wysoką presję kosztową, większe ryzyko niedoborów wybranych surowców oraz dalsze pogorszenie rentowności producentów.
[1]https://www.reuters.com/business/energy/iran-conflict-disrupts-global-shipping-tankers-are-stranded-damaged-2026-03-02/?utm_source
[2] https://cefic.org/news/cefics-chemical-trends-report-q1-2026-is-out/
Oceń poradę: Przydatna Nie polecam

Wykop









